pl

Blogi użytkownika

  • Save this on Delicious

Odwieczny problem młodego, uczącego się człowieka: ściągnąć czy napisać uczciwie, ale niekoniecznie lepiej? Pomóc innym w ściąganiu, dać odpisać, chociaż wiemy, że nie jest to w porządku wobec innych? Zacząć kombinować, bo inni tak robią i wychodzą na tym o wiele lepiej niż my, cały czas starający się wszystko robić uczciwie?

Pytania takiej treści powracają ze szczególnie wzmożoną siłą w czasie sesji, kiedy to najbardziej liczymy się z osiągniętymi wynikami, a dające o sobie znać zmęczenie często zaciera nasze poczucie uczciwości. Chyba każdy student w czasie swojej naukowej „kariery” doznał poczucia krzywdy, kiedy to pytał samego siebie: gdzie ta sprawiedliwość? Mimo uczciwej pracy dostałem tylko 3, podczas gdy ktoś inny wszystko ściągnął i ma teraz 5!

Ściąganie to nie jedyny „przekręt” znany studentom. Praktyki takie jak „kombinowanie” z nieobecnościami, przynoszenie fałszywych zwolnień lekarskich, wpisywanie kolegów na listy obecności, podkładanie gotowców, przychodzenie za kolegę na egzamin czy fałszowanie wpisów do indeksów są dla niektórych na porządku dziennym. Czego uczą ich studia? Z pewnością posiądą oni wiedzę tyczącą się tego, jak oszukać dobrodusznego profesora, wykorzystać koleżankę, która w swej naiwnej dobroci pożycza wszystkim swoje notatki i każdemu daje ściągnąć na egzaminie, czy też jak udowodnić pani sekretarce, że podpisane przez dziekana zwolnienie z lektoratu musiało się zapodziać gdzieś w sekretariacie.

Aneta, studentka II roku filologii polskiej mówi tak: „Uczciwość nie popłaca. 99% studentów dba tylko o własne interesy i to raczej nie metodami fair play. Zdarzają się przypadki fałszowania wpisów do indeksów, przedstawiania niepełnych lub nieprawdziwych danych przy staraniu się o stypendia. Ludzie uczciwi giną. Ale ja i tak chcę być uczciwa!”

Czy to oznacza, że uczciwi są zdecydowanie w opozycji? Zdarza się, że często tak, do tego nie wytrzymują presji i sami też zaczynają działać nie do końca fair. Chcę jednak z całą stanowczością powiedzieć, że uczciwość jest dla mnie ważna. Ciebie również do takiego podejścia zachęcam. Nie daj się porwać przez coraz szybszy, pozorny nurt stworzony przez innych...

Kasia Kownacka

jarfie Mar 25 '03

Jak spędzony czas wpłynął na twoje postrzeganie podejścia do studiowania w Polsce i za granicą?

Andrzej Kryczka (V rok Zarządzanie i Marketing UŁ) – Po dwóch semestrach na Uniwersytecie Viadrina, w obecności Polaków, Niemców, Rosjan i innych narodowości przekonałem się, że partyzantkę i blefowanie na egzaminie mamy we krwi. To wygląda żałośnie.

Rozmawiał: Mariusz Gołębiowski

Grzegorz Grabowski (The King's College, New York City) – Studia za granica stworzyły kontrast do moich poprzednich doświadczeń z liceum, czy później z Uniwersytetu Warszawskiego. Na początku uderzyło mnie, że tutaj nikt nie ściąga, a nawet nie powiadomienie nauczyciela o tym, że ktoś ściąga, jest uważane tutaj za nieetyczne. Pomiędzy Polską a USA występuje dużo różnic w podejściu do postrzegania nauki, wiedzy czy uczciwości.

Rozmawiała: Anita Niemczyk

Tatjana (Litwa) - Studiowałam na Litwie, w Polsce i we Włoszech. Studenci tych krajów mają podobne podejście do ściągania. Polacy i Litwini, jeśli tylko istnieje taka możliwość, korzystają z „pomocy naukowych”. Włosi mniej, gdyż egzaminy są głównie ustne, pisemne natomiast są surowo kontrolowane. Jeśli chodzi o wykłady, Włoscy studenci nie mają obowiązku uczestniczenia w nich. W Polsce i na Litwie na wykładach obowiązkowych studenci obecni są często tylko na liście.

Rozmawiała: Agnieszka Peroutka

Tomek Szybisty (student III roku filologii germańskiej i IV roku historii sztuki na UJ, semestr spędził na stypendium w Lipsku) - Przede wszystkim tam mi się bardzo podobało. Jeśli chodzi o poziom, np. na historii sztuki był niższy niż w Krakowie, ale mam takie ogólne wrażenie, że studenci są bardziej pracowici, że bardziej im zależy na studiach. Zasadniczo chyba nie ściągają. Ale Niemcy ogólnie słyną z tego, że są sumienni i pracowici. W Niemczech studiuje się wygodniej, grupy ćwiczeniowe są mniejsze i nie ma takiego dystansu między prowadzącymi zajęcia a studentami. I to jest fajne, bo wielu ludzi zadaje pytania i nie boi się, że ktoś ich podsumuje, że są głupi albo, że to pytanie było nie na miejscu. Zachowanie na wykładzie nie wpływa na oceny na egzaminie, bo system jest bardziej sprawiedliwy - większość egzaminów jest pisemna, a jeśli są egzaminy ustne, to są w komisjach kilkuosobowych z przedstawicielami studentów włącznie. Po tych studiach nabrałem szerszej perspektywy. Widzę, że poza studiami jest jeszcze cała masa innych możliwości i chyba trochę mniej się tymi studiami przejmuję.

Rozmawiała: Marta Bizub

jarfie Mar 25 '03

Wielu naszych współbraci, studentów, chcących pobierać nauki w szkole wyższej zmuszona jest do wyjazdu do obcego miasta i zamieszkania w nim. Szczęśliwcy mają możliwość zamieszkania u rodzinny, inni wynajmują prywatnie pokoje. Duże grono żaków poszukując lokum trafia do słynnych domów studenckich zwanych potocznie akademikami.

W akademiku trzeba ułożyć sobie życie od początku. Przydzielone odgórnie pokoje są często miejscem zamieszkania aż do kolejnego lata. W pokojach wielkości 4x5 zaczynają ścierać się przyzwyczajenia, systemy wartości lub cechy charakteru.

Maciek – student ekonomii tak wspomina swój pierwszy pobyt w pokoju : „Kiedy wszedłem tam od progu rzucił mnie na kolana przejmujący zapach potu, na podłodze porozrzucane ciuchy i resztki śniadania, a na łóżku leżał w samej bieliźnie mój współlokator”. Przyzwyczajenia, które wyniósł Maciek ze swojego domu stały się w pewnym momencie udręką dla ich obu. O ile Maciek próbował mimo wszystko wprowadzić do życia tego pokoju pewną odrobinę czystości, o tyle jego kolego traktował jego próby z niemiłym uśmieszkiem, który w przyszłości objawiał się jeszcze większą „rozrzutnością”. Przy próbie dyskusji został wyśmiany, a jednocześnie została poruszona sprawa wolności – według sławnego przysłowia: „wolność Tomku w swoim domku”.

fot. archiwumZupełnie inny przypadek miał miejsce w toruńskim akademiku. Beata, studentka prawa od lat zapalona miłośniczka muzyki poważnej została zmuszona sytuacją życiową zamieszkać wraz z zupełnie nieznaną sobie osobą. Pierwszy miesiąc minął pod znakiem ostrożnego rozpoznawania swoich zainteresowań, lecz wraz z pierwszym kolokwium jej życie diametralnie się zmieniło. Współlokatorka uwielbiała słuchać muzyki „metalowej” i jak mówi „ dopóki korki nie wysiadły”. W trakcie utworów pióro Beaty rytmicznie podskakiwało na biurku w takt muzyki, a z coraz lepszymi kawałkami sąsiedzi z pokojów obok zaczęli walić w ściany.

Beata bardzo sprytnie rozwiązała swój problem. W niedługim czasie zbliżały się święta i w prezencie gwiazdkowym podarowała koleżance słuchawki. Widać prezent odniósł skutek, gdyż obecnie w dalszym ciągu mieszka pod tym samym adresem.

Z mojego doświadczenia doskonałym przykładem kontrastów, która w moim odczuciu nasila się w ostatnich latach, jest sprawa wiary. Uważa się, że Polska statystycznie zamieszkiwana jest przez 97% katolików. Jednak w moim odczuciu zainteresowanie sprawami wiary wśród moich rówieśników jest coraz mniejsze. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich studentach, ale moim zdaniem występuje ku temu ogólna tendencja. Sam spotkałem się z ciekawą sytuacją. Szedłem w większą grupą znajomych i spotkaliśmy idącego z naprzeciw księdza. Po moim pozdrowieniu słowami „Szczęść Boże”, koledzy spojrzeli na mnie i obrzucili kilkunastoma pytaniami i oskarżeniami, dającymi do zrozumienia, że od kościoła katolickiego nie ma nic gorszego.

Mogę również podać przykład życia 2 lokatorek – Dagmary i Sylwii. Osób o odmiennych charakterach: Sylwia spokojna, uparta w dążeniu do celu określonego jako ukończenie studiów, a Dagmara skupiona na życiu studenckim. Obie pomimo rozbieżności potrafiły podzielić się obowiązkami i uprawnieniami w taki sposób, że obecnie planują razem mieszkać i nie potrafią żyć bez siebie, pomimo iż nic się nie zmieniło w ich charakterze.

To mi pokazuje, że można się porozumieć. Moim zdaniem musimy wykrzesywać z siebie odrobinę woli współpracy i tolerancji. Starajmy się zachować odrobinę czystości lub szanować spokój i ciszę innych. Umiejmy zmieniać się nie zmieniając innych!

Stejsi

Akademik plusy i minusy

PLUSY:
- stałe łącze,
- tanio i do domu daleko :)
- nie można czuć się samotnym,
- łatwy dostęp do wszelkich pomocy naukowych,
- nie trzeba oszczędzać wody i prądu,
- można wracać o dowolnej porze,
- porządek i wystój wnętrza to Twoja sprawa i Twojego współmieszkańca,
- wiele możliwości nawiązania nowych znajomości,
- uczenie się samodzielności,
- można robić wiele rzeczy w grupie (uczyć się, imprezować, a nawet oglądać TV),
- Twoje problemy stają się problemami innych.

MINUSY:
- nie ma miejsca na intymność,
- brak przestrzeni,
- czasami brak możliwości nauki,
- nigdy nie wiesz na kogo trafisz,
- kiedy jesteś chory musisz sam o siebie zadbać,
- imprezy – udręka lub ekstaza (w zależności czy jesteś uczestnikiem, czy sąsiadem),
- opiekowanie się swoim jedzeniem, bo inaczej opiekę nad nim przejmie ktoś inny,
- trudno znaleźć kąt dla siebie,
- nie ma nikogo, kto by dla Ciebie ugotował lub uprał,
- wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą.

jarfie Mar 25 '03

Co obcokrajowcy sądzą o polskich studentach?

Dla polskich studentów liczy się życzliwość i rzetelność. Także wysoko ceni się kreatywność, pomysłowość, oryginalność. Obserwuję też, że brakuje im często odwagi, własnego zdania, własnego kręgosłupu osobowego. Nie tylko na uczelni, ale i w życiu akademickim, zauważam zjawisko ulegania liderowi, tendencję do podporządkowywania się. (Elina z Ukrainy, V rok Pedagogiki Opiekuńczo-Wychowawczej UŁ)

Rozmawiał: Mariusz Gołębiowski

Wartością dla polskich studentów są właśnie studia i nauka. Bardzo uważnie i rozsądnie do tego podchodzą. U mnie w kraju na przerwach rozmawia się nie tylko o nauce, lecz głównie o życiu towarzyskim. Tutaj dominują rozmowy o zaliczeniach, profesorach, kolokwiach i problemach, które się z nimi wiążą. (Roman z Uzbekistanu, III rok Informatyki i Ekonometrii UŁ)

Rozmawiał: Mariusz Gołębiowski

Polski student w swoim życiu dąży do osiągnięcia dobrze płatnej pracy i sukcesu zawodowego. Chce znaleźć w pracy godne utrzymanie i poczucie realizacji. Z tym łączy się też to, że zależy mu bardzo na uniezależnieniu od rodziców. Rodzina i wszelkie inne „wyższe” wartości nie znikają z jego życia, ale są podporządkowane tym celom. (student pochodzenia arabskiego z Wydziału Psychologii w Gdańsku)

Rozmawiał: Krzysztof Połomski

Dla studentów ważne są takie same wartości jak w Kazachstanie. Może tylko polscy studenci kładą większy nacisk na dążenie do zrobienia kariery - po to się uczą, po to zaczynają wcześnie pracować. (Natalia, V rok Zarządzania, UW)

Rozmawiała: Anita Niemczyk

Dla przeciętnego studenta wartość stanowi przede wszystkim: kariera i życie osobiste, miłość, rodzina. Chociaż widzę też bardzo dużo osób religijnych, dla których wartość ma Bóg, i taka dobroć ludzka. Ale ogólnie jest bardzo rozpowszechnione dążenie do budowania swojej przyszłości. Mam wrażenie, że dużą wartość ma pragnienie posiadania jak największej ilości wiedzy; pogoń za wiedzą. (Basia Gojlik z Litwy, studentka I roku psychologii UJ)

Rozmawiała: Marta Bizub

JUAN CARLOS VALAREZO – praktykant trójmiejskiego AIESEC’u, rodowity Ekwadorczyk. Poprzednio pracował w jednej z kompanii obsługującej karty kredytowe. W Polsce zajmował się badaniami marketingowymi w firmie w Starogardzie Gdańskim. Mieszkał przedtem również przez rok w Wielkiej Brytanii.

Ppp!: Jak to się stało, że trafiłeś do Polski?

JCV: Pewnego dnia podczas moich zajęć na uczelni miałem okazję spotkać osoby z lokalnego komitetu AIESEC’u. Powiedziały mi one o możliwość odbycia zagranicznej praktyki. Zdecydowałem się spróbować. Udało mi się pomyślnie przejść proces kwalifikacyjny. Następnie musiałem wybrać kraj mojego stażu. Na początku miała to być Japonia lub Turcja. Ostatecznie zaoferowano mi jednak wybór pomiędzy Polską a Turcją. Zdecydowałem się na Polskę.

Ppp!: Starogard Gdański nie jest dużym miastem. Czy odczułeś to podczas swojego pobytu ?

JCV: Bez wątpienia tak. W Starogardzie można znaleźć więcej kościołów niż pubów. (śmiech). Oprócz mnie jedynym obcokrajowcem przebywającym tam był pewien Irlandczyk. Prawdopodobnie z tego powodu miejscowi podchodzili do mnie z pewną rezerwą. Jednak gdy mnie poznawali bliżej, to stawali się w stosunku do mnie otwarci i mili. Otrzymywałem również wiele zaproszeń.

Ppp!: Co myślisz o Polakach? Jakie widzisz różnice pomiędzy nimi a innymi narodami Europy?

JCV: Różnice nie są właściwie tak wielkie. Młodzi Polacy tak, jak inni Europejczycy uczą się języków, studiują. Starsze osoby mają raczej konserwatywne poglądy. Ważną wartością dla was są rodzina i religia. Pod tym względem jesteście bardzo podobni do Latynosów. Ludzie mają bardzo ciepły stosunek do otoczenia.

Ppp!: Co Ciebie denerwowało czy też dziwiło podczas Twojego pobytu w Polsce?

JCV: Język – jest raczej trudny – i pogoda (śmiech). Niepokoiła też mnie przemoc, którą obserwowałem wokół siebie. Macie jeszcze wiele do zrobienia w kwestii infrastruktury publicznej.

Ppp!: Dziękuję za wywiad!

Rozmawiał: Marcin Zakidalski

jarfie Mar 25 '03

W weekend Pokrętków odwiedzili brat Pokrętka z żoną. Zasadniczo Pokrętkowa nie akceptowała rodziny męża, ale jakoś szwagierka przypadła jej do gustu. Może dlatego, że były bardzo do siebie podobne i z wyglądu, i z charakteru i nawet poglądy miały podobne (zwłaszcza na małżeństwo!).

No więc krewni przyjechali. Początkowo mieli zostać tylko na obiad, no ale najpierw obiad się przedłużył (specjalność pani domu, schab po dżygicku troszkę się nie dopiekł i bardzo długo trwało przeżucie go). Później panowie zajęli się sprzątaniem (te nieliczne razy, gdy Pokrętkowa przygotowywała obiad kończyły się prawie remontem kuchni), a panie zaczęły opijać spotkanie. Gdy mężczyźni skończyli sprzątanie, kobiety leżały już nieprzytomne i nie było szans ruszyć je choć o milimetr. W drugim pokoju spały dzieci, zatem Pokrętek zabrał brata na stryszek, gdzie często spędzał noce, gdy tracił tę odrobinę przychylności, którą żona miała dla niego. Może nie było to luksusowe pomieszczenie, ale było jedyne, gdzie chrapanie Pokrętkowej było prawie niesłyszalne. Bracia zrobili sobie posłania z gazet, przykryli się starymi ubraniami i zanim zasnęli, jeszcze długo rozmawiali. Rozkoszowali się możliwością szczerego wypowiadania swoich opinii, tym, że ktoś ich słucha, a nawet rozumie. Ich braterstwo było w tej chwili najpiękniejszą rzeczą w ich życiu.

O szóstej rano, nawet bez budzika, Pokrętek wstał i pobiegł do sklepu kupić duże ilości produktów mlecznych. Wiedział, że mogą one w całkiem dużym stopniu zniwelować u żony ZNP (Zespół Napięcia Poalkoholowego). Panie były tego dnia niezwykle podenerwowane, więc obaj bracia biegali wokół swoich żon na paluszkach i spełniali wszystkie ich zachcianki. Wczesnym przedpołudniem panie poczuły się już na tyle dobrze, że postanowiły to oblać. Wieczorem sytuacja powtórzyła się, bracia Pokrętkowie byli zmuszeni spać na stryszku.

Taki stan trwał cały tydzień, nieprzespana noc na strychu, pobudka o szóstej rano i usługiwanie najpierw skacowanym, potem pijanym żonom, do późnego wieczora. Siódmego dnia stał się cud! Chyba ze względu na tak długą praktykę, panie obudziły się w świetnych humorach, ZNP nie nadszedł. Kazały mężom tylko zakupić im odpowiednią ilość alkoholu i dały im wychodne.

Wolność!!! Najpiękniejsza rzecz pod słońcem! Bracia niesieni tą radością błyskawicznie znaleźli się w najbliższym pubie. Tam szybko otoczył ich wianuszek kumpli, bo Pokrętek był znany w całej dzielnicy jako ofiara reżimu małżeńskiego. Godzinka wychodnego minęła jak z bicza strzelił, bracia wracali do domu pochlipując ze wzruszenia jakie szczęście ich spotkało.

Następnego dnia do Pokrętka przyszedł syn powiedział, że w szkole pani zadała im do domu napisać jakie wartości są najważniejsze dla jego rodziców. Pokrętek bez chwili wahania odpowiedział: „braterstwo, wolność i pokój”.

jarfie Mar 25 '03
Podczas programu "Tonight Show" Jay'a Leno, dziewczęta wprawiły widownie w osłupienie swym silnie erotycznym występem, okraszonym wzajemnym pocałunkiem. Co więcej, zrobiły to pomimo wcześniejszych obietnic złożonych producentom programu, że tym razem zachowają się na scenie dużo skromniej niż zazwyczaj. "Dziewczęta obiecały nie posuwać się zbyt daleko, a jednak zrobiły to. W ten sposób złamały zawartą wcześniej ustną umowę, więc usunięto je z programu. Nigdy więcej nie zostaną już do niego zaproszone" - tłumaczy informator. Istnieje obawa, że dziewczęta znajdą się teraz na "czarnej liście" większości amerykańskich telewizji stanowych. Osoba z bliskiego otoczenia Tatu zapewnia jednak, że dziewczęta ani odrobinę nie spuszczą z tonu. "Dziewczyny nie mają zamiaru zmieniać czegokolwiek. Ich wizerunek jest przecież zbudowany wokół tego, że są młodymi kochankami". Prasa rosyjska często jednak informuje, iż obie wokalistki widywane są w Moskwie u boku ich chłopaków. Debiutancki album Tatu jak na razie w Europie znalazł ponad milion nabywców, a w USA sprzedano ponad 300 tysięcy nośników.

Marcin Kolasiński: inżynier, pracujący w zawodzie

Płyń pod prąd!: Co liczy się w twoim zawodzie?

M. K.:W moim zawodzie najważniejsza jest zdolność rozwiązywania problemów, czyli takie cechy jak kreatywność i umiejętność analitycznego myślenia. Nie mniej ważne są umiejętności interpersonalne oraz chęć do stałego poszerzania i pogłębiania swojej wiedzy.

Ppp!: Czego wymagasz od siebie w pracy?

M. K.: Przede wszystkim sumiennego i uczciwego wykonywania swoich obowiązków. Po za tym zawsze staram się być lojalnym wobec mojego pracodawcy.

Ppp!: Co jest ważne w pracy dla ciebie osobiście?
M. K.: Ważna jest dla mnie atmosfera w pracy, czyli dobre relacje ze współpracownikami oraz z przełożonymi. Nie mniej ważne jest poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Dobrze jest gdy praca nie koliduje z moim życiem rodzinnym.

Rozmawiał: Bartek Serkowski


Kamil Formela, studia prawnicze, pracuje w kancelarii radców prawnych, żona Kasia, syn Jonasz
Płyń pod prąd!: Dlaczego wybrał Pan właśnie prawo?

Kamil Formela: Ze względów koniunkturalnych. W czasie, gdy wybierałem się na studia, prawo i ekonomia to były dwa kierunki, na które każdy chciał się dostać. Panowało wówczas przekonanie, że prawnik i ekonomista zawsze znajdzie pracę. Niestety, gdy skończyłem studia, rynek był już całkowicie „zapchany”.

Ppp!: Obecnie pracuje Pan w kancelarii prawniczej. Jaki jest Pana stosunek do pracy?

K. F.: Nauczyłem się traktować każdą pracę jako pewien etap. Celem w moim życiu jest coś innego niż praca. Owszem, jest ważna, ale nie najważniejsza. Daje mi możliwość rozwoju, ale nie jest tym, czym żyję.

Ppp!: Co wobec tego jest w Pana życiu najważniejsze?

K. F.: Najważniejsza moim zdaniem jest wierność. Wierność temu, w co wierzę, co uważam za fundament swojego życia. Mówię to bez jakiegoś patosu, naprawdę szczerze. Temu w co wierzę staram się podporządkować dobro mojej rodziny. Dla możności realizacji pewnych celów w życiu pojawia się praca, ale jest ona dopiero na dalszym miejscu. Jest dla mnie jedynie środkiem – nie celem.

Uważam, że w życiu każdego człowieka są pewne etapy, zmienia się spojrzenie na świat. Każdy z tych etapów winien być krokiem na przód. Rozwija się światopogląd. Pewne sprawy stają się ważniejsze, inne mniej ważne. Gdy byłem studentem, najważniejsza była jakaś tam koniunktura, praca na przyszłość – forsa. Potem zacząłem szukać w życiu czegoś innego. Pojawiła się żona, potem synek. Wtedy właśnie nauczyłem się, co to znaczy nie być „pępkiem świata”, nie myśleć tylko o sobie, a nawet żyć dla kogoś innego kosztem siebie.

Ppp!: Czego wymaga Pan od siebie jako prawnika?

K. F.: Jest to zawód, który staram się wykonywać jak najbardziej uczciwie i sumiennie. Ważne jest również zaangażowanie i rzetelność. Myślę, że wszystko, co się robi, powinno się robić z sercem.

Rozmawiała: Ewelina Senger

Marta, III rok prawa

Geneza: klasa społeczno – prawna, zainteresowanie polityką.

Zmora studiów: historia, prawo cywilne i prawo karne.

Sposoby na przetrwanie: w większości egzaminy ustne, więc nie ma jak ściągać; na roku jest jeden człowiek, który na każde koło robi „wyciągi komputerowe” z książek.

Atmosfera: są giełdy jak wszędzie, generalnie współpraca.

Przyszłość: prawo daje wiele możliwości, nie wie czy będzie robić aplikację, chciałaby pracować jako urzędnik w administracji rządowej.

Rozmawiała: Ula Kamińska


lek. med. Joanna Krupa- Olchawa, ordynator oddziału neurologii w szpitalu specjalistycznym w Kościerzynie

Płyń pod prąd!: Czy był jakiś powód, dla którego wybrała Pani właśnie medycynę?

Joanna Krupa- Olchawa: Studiowałam medycynę, ponieważ wydawała mi się ciekawym kierunkiem. Gdy wybierałam swój przyszły zawód, nie wiedziałam dokładnie, na czym polegać będzie moja praca. Wiedziałam za to, że chcę pracować z ludźmi. Nigdy nie interesowała mnie praca biurowa, wypełnianie „papierków”, chociaż dzisiaj zajmuję się również tym…

Ppp!: Na czym polega Pani praca i czy daje ona Pani poczucie zadowolenia?

J. K.- O.: Jest to praca, która wymaga sporego wysiłku i poświęcenia. Jako ordynator muszę dbać zarówno o dobro pacjentów jak i pracowników. Nie jest to łatwe zadanie, także ze względu na przeprowadzaną reformę, brak pieniędzy na służbę zdrowia i wiele innych problemów, z którymi borykają się lekarze. Są jednak chwile radości i zadowolenia. Takie poczucie daje mi każdy człowiek, któremu udaje się pomóc. W takich właśnie momentach utwierdzam się w przekonaniu, że warto być lekarzem.

Ppp!: Czego wymaga Pani od siebie jako lekarza i człowieka?

J. K.- O.: Myślę, że najważniejsza dla mnie jest uczciwość i sumienność. Lekarz to człowiek, który pracuje z ludźmi i dla ludzi. Jest to praca, o jakiej marzyłam, gdy wybierałam ten zawód. Staram się go wykonywać najlepiej jak potrafię.

Rozmawiała: Elwira Senger

Dominika, I rok medycyny, AMG

Geneza: widziała kiedyś na ulicy atak padaczki i chciała wiedzieć co w takiej sytuacji robić, II stopień ratownictwa medycznego.

Zmora studiów: anatomia – duża ilość materiału, histologia – mnóstwo szczegółów.

Sposoby na przetrwanie: systematyczna nauka (ha, ha, ha!!), chodzenie na nieobowiązkowe wykłady, pożyczanie notatek od tych „z pierwszej ławki”, ściągi na koła dla poczucia bezpieczeństwa.

Atmosfera: starsi studenci pomagają się oswoić, repetenci są skarbem, (zwłaszcza przed kołem), trudności raczej jednoczą, więc nie ma konkurencji.

Przyszłość: chce zostać na uczelni, za dużo jeszcze czasu, by myślała o specjalizacji.

Rozmawiała: Ula Kamińska


Robert, student IV roku wydz. mechanicznego PG

Jak sobie radzisz na studiach?

- Całkiem nieźle. To tylko dlatego, że nauczyłem się jak studiować. Wiadomo, że nie zawsze wystarczy czasu, aby zakuć na egzamin. Czasami po co w ogóle uczyć się tych bzdur. Ściąga załatwi wszystko. Oczywiście trzeba umiejętnie oszukiwać!

Czy to” niedouczenie” może mieć swoje konsekwencje w przyszłości, gdy będziesz pracował w zawodzie?

- Nie sądzę i tak trzeba się będzie uczyć na nowo. Na studiach teoria, a praktyka to dwie rożne sprawy.

Co poza ściąganiem ułatwia ci przeżycie?

- Czasami, zdarza się, że chodzimy „za siebie” na zaliczenia. Niedawno byłem za kuzyna na kole z ochrony własności intelektualnej. Dostaliśmy 5! Na studiach zaocznych nawet nie trzeba obawiać się zdemaskowania. Typowe dla politechniki jest też zarobkowanie podrabianymi kartami telefonicznymi. To niezły biznes! Można za zarobiona kasę przeżyć przez miesiąc.

„Karciany interes” niedługo się skończy, bo tradycyjne karty zastępowane są chipowymi?

-Nie sądzę, temu też można zaradzić. W końcu student potrafi wszystko! Rozpracujemy i te karty!

Pytały: Patrycja i Dorota

jarfie Mar 24 '03
Castingi muzyczne - cóż, wydaje się, że wiemy o nich wszystko... Telewizja niemal codziennie emituje programy ukazujące ich przebieg i istotę. Jednak czy znamy całą prawdę?Pewien muzyk i kompozytor, mający styczność z ludźmi pracującymi przy realizacji tego rodzaju castingów, powiedział: "Miesza się młodzieży w głowach, robi nadzieję, a potem wyśmiewa na oczach wszystkich. Przecież, aby zostać gwiazdą, potrzeba wielkiego talentu i pracy, a nie mizdrzenia się do telewizji. Tak naprawdę chodzi o wielkie pieniądze, zbierane przez ludzi, których wcale nie widać na ekranie - są za plecami i są wyjątkowo cyniczni."

Zaintrygowała mnie ta wypowiedź i postanowiłam zbadać to osobiście, pytając o zdanie uczestników różnych castingów muzycznych...

Czemu setki, tysiące młodych ludzi przyjeżdża z odległych miejscowości, aby wziąć w nich udział? Dlaczego przy wejściach do budynków, w których przeprowadza się eliminacje, dochodzi nawet do przepychanek? Czego szukają tu uczestnicy, jakie mają wrażenia: pozytywne czy negatywne?

"Są osoby, które chciałyby tylko pokazać się przed kamerą. Dla nas to byłby kolejny krok do kariery. Chcemy wreszcie wydać nasza płytę, chcemy się zareklamować."- wypowiada się zespół EJAA z Warszawy.

"Chciałbym zaistnieć. Nie mam wielkich oczekiwań do głównej nagrody, ale chciałbym spróbować." To słowa Maćka z Architektury na PG - najlepszego gitarzysty roku na Przeglądzie Piosenki Anglo-amerykańskiej, członka zespołu MANDALA.

Zainteresowało mnie, czego oczekują inni ludzie, którzy pomimo braku profesjonalnego przygotowania przyjechali, aby wziąć udział w castingach?

"Założyłem sobie ze kiedyś będę sławny - może to będzie pierwszy krok." - mówi Krzyś z XIII LO w Warszawie. "Uważam, że mam talent wokalny - wierzę w siebie. Moim marzeniem jest zrobić karierę, a dostanie się do tego programu jest moją pierwszą szansą."- Julia z III Szkoły Społecznej STO w Gdańsku.

Cóż, niektórzy mają ambitne oczekiwania... Czy wszyscy?

"Zawsze od dziecka lubiłam śpiewać. Teraz chcę się sprawdzić. Nigdy nie występowałam przed profesjonalną komisją. Chciałbym poznać ich opinię. Traktuje to jako przygodę." - po chwili namysłu odpowiada Magda z Akademii Morskiej w Gdyni. "Marzę o tym, aby przynajmniej wziąć udział w castingu, aby się sprawdzić i dowiedzieć, jak wyglądają eliminacje." - skromnie przyznaje Ola z Warszawy. "Przyjechałem tu, aby dobrze się bawić, aby znaleźć ludzi, którzy kochają śpiewać. Myślę, że jestem młody i jest jeszcze czas na sukces, na zabłyśnięcie. Chce mieć satysfakcję z robienia tego, co kocham." - spontanicznie i skromnie mówi o sobie obecny półfinalista Idola - Sławek z Budownictwa Lądowego na PG.

Nie zabrakło też innych niespodzianek. Spotkałam również tych, którzy przyszli tam po prostu... z ciekawości, o czym świadczy wypowiedź Kamili - członkini jednej ze szczecińskich grup teatralnych, studentki polonistyki na Uniwersytecie Szczecińskim: "Przyszłam tu za namową znajomych, ale tylko po to, aby poobserwować. Pierwszy raz zobaczyłam coś takiego z bliska."

Czy spełniły się oczekiwania uczestników, pełnych entuzjazmu i różnorakich nadziei? Na moje pytanie o ich wrażenia z castingu padły różne odpowiedzi: "Szczerze mówiąc, nie rozumiem tego pędu do gwiazdorstwa. Uważam, że oni chcą sprzedać kogoś dla telewizji, a talent jest mniej ważny." - dodaje Kamila po dłuższych obserwacjach. "Tutaj oni chcą od nas tego, co widzowie chcieliby zobaczyć." - dopowiada Sławek. "Uważam, że jest bardzo wesoło. Ludzie są uśmiechnięci. Castingi to dobra okazja, aby poznać osoby, które lubią śpiewać." - mówi Magda z Warszawy. "Podoba mi się, że ci, którzy tu przyjechali, integrują się, wspólnie śpiewają, grają, i jest bardzo wesoło." - entuzjastycznie kończy Weronika z Gdańska.

Muszę przyznać, że wypowiedzi te wywołały we mnie mieszane odczucia... Lecz jeszcze bardziej zaintrygowała mnie reakcja reporterki telewizyjnej, która na słowa: "Lubię śpiewać. Przyjechałam, aby usłyszeć fachową opinię na temat mojego śpiewu" z ogromnym niedowierzaniem odpowiedziała: "Nie rozumiem, nie przyjechała pani tutaj dla sławy, dla pieniędzy?"

Pozostaje więc zadać sobie pytanie: O co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi?

Na castingach przepytywała: Krysia Karwowska

jarfie Mar 21 '03
Niewinne uderzanie patykiem o sztachety płotu, rzucanie kamieniami czy śnieżkami, intensywne patrzenie w oczu. Pies był dzikim łowcą i nie wyzbył się swego instynktu. Musisz o tym wiedzieć i się z tym liczyć. Naucz się, jak się zachowywać w razie ataku psa: nie uciekaj, stań, pies uzna, że już koniec polowania, zasłoń się tornistrem czy plecakiem. Gdy schwyta cię za rękę, nie wyrywaj się, bo będzie zaciskał szczęki i cię pokaleczy. Gdy pies cię przewróci, przyjmij pozycję żółwia: zasłoń rękami uszy, połóż pięści na karku, połóż się na brzuchu i podkurcz nogi- pies nie będzie miał wystających części do odgryzienia, a ewentualne rany będą mniejsze. „Gdańsk jest po raz kolejny pionierem w skali krajowej, jeśli chodzi o prewencję – powiedział prezydent P. Adamowicz”. Film „Mój przyjaciel Rex” pokazuje „zabawy”, których pies nienawidzi, więc atakuje. – „Unikajcie takich zachowań” - mówi insp. Michał Szalc, krajowy konsultant ds. psów ratowniczych.
Wyobraźmy sobie tylko, że sytuacja otrzyma swoją współczesną odbitkę, bo podobno historia lubi się powtarzać. Zobaczmy, jak taka wolta polityczna mogłaby wpłynąć na losy współczesnej dziewczyny. Darujmy sobie wysokie pochodzenie i błękitną krew. Będzie to dziewczyna jedna z wielu opisywanych w naszej gazecie. Pochodzi z dobrej rodziny, jej matka zajmuje stanowisko na uniwersytecie, ojciec jest dyrektorem spółki. Dziewczyna czyta oczywiście „Newseeka” i zabierała się do Tolkiena w oryginale. Jest utalentowana, pisze sztuki teatralne i chodzi do szkół liczonych w pierwszej piątce w Trójmieście. Matka wozi ją wszędzie samochodem, gdyż dziewczyna nie może się stykać z łysymi na ulicy oraz ulegać ich zaczepkom i być narażona na wulgarne wyzwiska. Nie chodzi na dyskoteki, gdyż nie chce wdychać dymu marihuany. Bawi się bardzo dobrze w eleganckim towarzystwie w dobrych lokalach i lśni tam urodą oraz kosztowną kreacją. Bardzo dużo się uczy. Chodzi na dodatkowe lekcje języków obcych, biznesu, tenisa i fotografii. Ma wiele pasji, zdobyła I miejsce w olimpiadzie, toteż droga do studiów uniwersyteckich stoi dla niej otworem. Zamierza kontynuować naukę za granicą. Planuje drobiazgowo przyszłość, zamierza zająć stanowisko w strukturach unijnych i pracować za granicą. Ponieważ w Gdańsku powstanie ośrodek nauki i rekreacji zgodny z zachodnimi standardami, odwiedziła Newcastle podczas wakacji i bawiąc się wspaniale, nauczyła się ciekawych rzeczy, które zamierza tu spożytkować i zabiera się do organizowania wystawy fotograficznej, promującej nasze piękne miasto. W tym celu nawiązała kontakt z zasłużoną rodziną Lendzionów, a szczególnie z utalentowaną Agnieszką i zamierza wspólnie zrobić dużą rzecz za granicą. Ciągnie ją tam jeszcze coś innego. Poznała pewnego chłopaka, zajmującego się public relations. Zna języki, jest energiczny, kreatywny i pomysłowy. A gdyby tak razem założyli biuro, firmowali miasto nasze i jego, zapraszali młodzież na międzynarodową wymianę, a potem, kto wie? Ich poziomy kulturalne są równe, marzenia podobne, ognista energia pali się wysokim płomieniem i ostatnio otrzymała od niego na walentynki czerwone serce, ułożone z pąków róż. Doskonale rozumie, co oznaczają te zwinięte płatki. Kiedy wejdziemy do Unii, będzie mogła rozpocząć studia za granicą i widywać go częściej. Pączki się rozchylą. Tyle planów, tyle marzeń. Będzie miała piękne życie i zrealizuje swoje pragnienia, uwolni drzemiącą wielką potencję. Wszystko zależy od głosowania narodu podczas referendum. Ale czeka spokojnie na wynik, wierząc w mądrość dziejową. Raz zakręciliśmy na wschód, potem po raz drugi historia zrobiła woltę. Chyba po raz trzeci nie zmarnujemy dziejowej szansy. Ha, do trzech razy sztuka. Tymczasem znowu Wisłę kijem zawrócono, gdyż przeważyła racja stanu. Panowie warszawscy tym razem, nie krakowscy, podnieśli do góry bębenki i zaczęli w nie rytmicznie uderzać. To z Zachodu szła demoralizacja młodzieży, te komputery, gry i narkotyki, niepolskie święta, Kentucky Fried Chicken i pizza na telefon. A poza tym, nasza wschodnia granica będzie unijną, a przecież byliśmy zawsze w związku ze Wschodem, bo był u nas szach Iranu i jego żona w ładnym kapeluszu z antenką i stamtąd płynęła ropa. Możemy domniewywać, a nawet mieć pewność, że z rurociągów, a nie z rzeczonej antenki. Będziemy brać przykład z Afganistanu, bo pan redaktor Jagielski uświadomił nam, jak tam cenią sobie wolność i jak potrafią się o nią bić przez całe pokolenia. Nasza znajoma dziewczyna nie wyjechała za granicę. Jednak jej znajomość biznesu i języków bardzo przydała się w kraju. Wobec powszechnej nędzy i bezrobocia wzrosło zapotrzebowanie na pracowników społecznych, którzy potrafią wszystko wytłumaczyć ludziom bez nadziei. I to w kilku językach. Ponieważ się poświęca dla innych, w noclegowniach nazywają ją „świętą”.

Emma Popik
Strony: «« « ... 4070 4071 4072 4073 4074 ... » »»
  • Save this on Delicious

Reklama

News

Combat Erectile problems Confidently With Apcalis Oral Jelly

Apcalis Jelly is an FDA approved medical solution for the successful treatment of erectile dysfunction. Tadalafil is the primary component of this drug which clears up the blockages of the erectile ti

Add spice to your love life with Super P Force Tablets

Super P Force 100 mg Tablets (Super Kamagra) is specially designed for the treatment of ED and premature ejaculation. It contains two FDA approved components - Sildenafil Citrate as well as Dapoxetine

Super Hard on Tablets - Best Erection Enhancing Pills for Impotent Males

Super Hard on Tablets is a premium product of Aurochem Laboratories which improves the quality of erection and helps ED patients to perform satisfactory intercourse. Sildenafil Citrate is the main ing

Kamagra Jelly Assures Intimate Sessions behind Closed Doors

ED patients have a wonderful option to overcome their erectile issues and restore their lost manhood with an FDA certified pill called Kamagra Jelly. Prepared with an FDA certified element called Sild

Say Goodbye to Narcolepsy With Modafinil Tablets

Chronic daytime sleepiness disrupts sleep-wake schedule, contributes to fatigue, reduces efficiency and makes a person irritable and unhealthy. Excessive sleepiness during the daytime can be regulated

Consult a sleep expert before buying Zopiclone sleeping tablet

Zopiclone is a popular sleep medication for getting rid of sleep disturbances and insomnia. It reduces the instances of nocturnal awakening and allows an individual to sleep peacefully throughout the

Trust Temazepam Pills To Treat Short Term Insomnia

The market is flooded with numerous medications for the treatment of short term insomnia. All of them promise to induce natural sleep in insomniacs. However, studies have shown that use of sleep medic

Xanax Sleeping Pills - A Perfect solution for anxiety disorders

Xanax is an anti -anxiety pill which is widely prescribed in the treatment of anxiety disorder and panic attacks. It belongs to a group of medicines called benzodiazepine which is also effective in t

Ambien Offers Effective Results among Insomnia Patients

Instead of tossing and turning all night long on the bed in the absence of sleep, patients with insomnia and other sleep disorders can enjoy a sound sleep with the correct dosage of Ambien sleep medi

Restore your lost manhood with Viagra Pills

A healthy and satisfactory intercourse is essential for leading a happy married life. Males who can t attain an erection due to poor erection quality usually end up disappointing their partners in be

Wczytywanie...